17 grudnia 2014

29

Męczą mnie studia. Nie mam ochoty ani na naukę, ani na obcowanie z ludźmi, z którymi jestem w grupie, zwłaszcza z moimi byłymi dobrymi znajomymi.
Po zajęciach, a czasami nawet przed, pracuję. To też poniekąd wpływa na moje samopoczucie. Często robię sobie wolne dni, ale paradoksalnie nie nabieram wtedy pozytywnej energii. Czekam, aż ten semestr się skończy. Nie będzie już przedmiotu ekonometria i nie będę już musiał robić zaliczeń razem z osobami, o których wspomniałem wyżej.
Ostatnio doszedłem do wniosku, że w pracy czuję się znacznie lepiej, mimo że pochłania ona mój czas i energię na rozmowę z klientami. Praca przynosi mi wymierne korzyści, nikt mnie do niej nie zmusza, przychodzę, robię swoje, a i towarzystwo jest lepsze. Oczywiście, nie jest to miejsce, w którym chciałbym zostać na zawsze, ale jak na ten moment - nie narzekam.
Wczoraj zacząłem tęsknić za spacerami. Mam ochotę się dzisiaj wybrać i włączyć O.N.A. Polubiłem parę ich utworów, mimo że tematyka piosenek jest ostra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz