7 grudnia 2013

26

Przedwczoraj spotkałem się z chłopakiem. Ma na imię Krzysztof. Około południa, stojąc przed wydziałem z palaczami, widziałem go kątem oka, ale udałem, że go nie zauważyłem. Umówiliśmy się na spotkanie po godzinie siedemnastej. Najpierw czekałem na niego przy dworcu pks. Wtedy miałem pewne wątpliwości, w dodatku było chłodno i późno. Potem umówiliśmy się, że spotkamy się przy pkp. Moje pierwsze wrażenie, kiedy go zobaczyłem, było nijakie. Nie wyglądał źle, nawet mi się podobał. Było miło, choć hamowałem swoje obawy co do tego, czy zrobię fajne wrażenie i czy ktoś może sobie pomyśleć, że wyglądamy razem podejrzanie. Poszliśmy do miejsca, gdzie zamówiliśmy herbatę zimową z cytryną i goździkami. On dużo mówił, a ja nie umiałem dodać nic od siebie. Coś tam mówiłem, ale nie to, co chciałem. Kiedy chciałem się odnieść do pewnej rzeczy, zdarzało się, że mi przerwał. W porównaniu z moim wcześniejszym spotkaniem, nie było najgorzej. Próbujemy utrzymać kontakt. To było moje pierwsze spotkanie od dwóch lat.
Wczoraj miałem stosunkowo dobry dzień. Na ćwiczeniach z finansów zgarnąłem plusa za to, że zgłosiłem się do tablicy. Zacząłem wtedy na nowo być aktywnym na lekcji, nie to co tydzień wcześniej. Matematyka była miła, a mikroekonomię jakoś przetrwałem. Po wykładzie z ubezpieczeń Bartosz zaprosił mnie, Kasię i Konrada do swojego pokoju w akademiku. Wypiliśmy herbatę i gadaliśmy. Lubię takie momenty.
Mam nadzieję, że znajdę miłych przyjaciół i kogoś kochanego. Może będzie to właśnie Krzysiek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz