Wracając do domu, znów słuchałem albumu Erotica. Trzeci raz. Muszę sobie zrzucić na telefon Bedtime Stories, a potem pójść na spacer, jak kiedyś. Lubię Madonnę z okresu tych dwóch płyt. Przeniosłem się myślami do czasu, kiedy często podążałem przez ulubione obszary mojego niewielkiego miasta, którego wcześniej nie doceniałem.
Dzisiaj, idąc szybkim krokiem do biura, zobaczyłem chłopaka. Był nawet ładny. Kilka godzin temu znalazłem odpowiednie słowo na określenie jego urody, a jest nim świeżość, może nawet jasność. Chociaż wydaje mi się, że gdybym przypatrzył mu się trochę dłużej, miałbym inne odczucia.
Na dzień dzisiejszy kieruję się postanowieniem, że zostaję w pracy do końca września, a potem idę na studia. Póki co, daję sobie spokój z tą architekturą. Nie mam na nią szans, a niechętnie chcę wydawać moje ciężko zarobione pieniądze na lekcje rysunku, które i tak mi nie zagwarantują, że się dostanę.
Mimo że w pracy nie idzie mi zbyt dobrze i grożą mi obcięciem godzin, to czuję się dobrze, ponieważ wiem, że nie zostanę tam długo. Nie myślę, co będzie potem. Spokój wewnętrzny jest najważniejszy.
Jeśli architektura to Twoje marzenie, to nie powinieneś z niej rezygnować. Trzeba trochę pracy włożyć, żeby coś osiągnąć. A nuż się uda.
OdpowiedzUsuńTak, spokój wewnętrzny jest najważniejszy. Jednak ważne jest też poczucie, że zrobiło się wszystko, co się tylko mogło zrobić, by spełnić jakieś marzenia. Teraz w teraźniejszości to może nie grać dużej roli, ale potem może się obudzić.
OdpowiedzUsuń