Niedziela to jedyny dzień, kiedy mam wolne. Praca zaabsorbowała mnie do tego stopnia, że już nawet nie mam czasu na głębsze przemyślenia. Bywam zmęczony i wyczerpany, a w pracy idzie mi czasem dobrze, a czasem nie. Zawsze, kiedy zbliża się ten wolny dzień, obmyślam plan, by przygotować się lepiej do swoich obowiązków. Może zaraz to zrobię. Mimo że nie jest to świetna praca, to w pewnym sensie podoba mi się - choćby ze względu na to, że sam ją wybrałem. Jest to sprawa, do której musiałem dojrzeć i samodzielnie podjąć decyzję bez ingerencji innych czynników. Czuję się tam w miarę dobrze. W drugim dniu pracy, a był chyba wtedy dziesiąty sierpnia, usłyszałem z ust mojej nowej koleżanki, że jestem przystojny, mam nietypową urodę i nadaję się na modela! Ach, po tych słowach jest mi dobrze do tej pory.
Założyłem konto i z utęsknieniem czekam na kartę, którą ma mi przesłać bank. Wyczekuję też wypłaty, lecz nie fanatycznie. Owszem, finanse są ważne, ale jeszcze nie wiem, na co je wydam. Planowałem, że pieniądze przeznaczę na lekcje rysunku, tylko nie jestem pewien, jak się wszystko potoczy, i czy w ogóle jest sens.
Założyłem konto i z utęsknieniem czekam na kartę, którą ma mi przesłać bank. Wyczekuję też wypłaty, lecz nie fanatycznie. Owszem, finanse są ważne, ale jeszcze nie wiem, na co je wydam. Planowałem, że pieniądze przeznaczę na lekcje rysunku, tylko nie jestem pewien, jak się wszystko potoczy, i czy w ogóle jest sens.
Szkoda, że moja przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania. Ale tak jak wspomniałem, nie zastanawiam się nad tym całe dnie. Skupiam się na tym, co robię w tygodniu przez osiem godzin. Czasem sześć.
W ten jeden wolny dzień powinieneś w ogóle nie myśleć o obowiązkach, które Cię czekają przez kolejne sześć dni. Bo z tym to nie można przesadzać i uważaj, żeby nie wpaść w wir pracy, bo wypierze z Ciebie wszystkie chęci i będziesz sobie chodził taki wyprany i pognieciony. No przyznaj, że perspektywa nie do przyjęcia.
OdpowiedzUsuńNie myślę całymi dniami o swojej pracy. Przygotowania miały być jednorazowe. Mimo że jestem już trochę wyprany (jeszcze nie pognieciony), to lubię swoją pracę... Póki co.
UsuńZgadzam się z Autorką, wolny dzień jest wolny od pracy, zwłaszcza od myślenia od niej. W sumie ja uwielbiam niedziele, w tylko ten dzień robię to, co chcę, bo mam na to czas.
OdpowiedzUsuńAhh komplement buduje fajną atmosferę. Taka praca chyba nie jest zbyt uciążliwa, w dodatku zapełni nowe konto i kartę.
Moja praca wymaga sporej odporności psychicznej. Nie każdy w niej wytrzymuje ponad miesiąc. Jeżeli chodzi o mnie, mam do niej duży dystans. :)
UsuńJa czekam na możliwość założenia sobie konta, jeszcze miesiąc. Podoba mi się bardzo ta perspektywa, muszę przyznać. Tylko że mam za dużo planów, co do tego, na co je wydam, ech. Po takich słowach to chyba każdemu byłoby dobrze. Miłego wieczoru :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie! Ja też mam za dużo planów co do tego, na co je wydam. Chyba dlatego nie czekam z utęsknieniem na wypłatę...
UsuńJa też nigdy nie lubię wypłat ani tego, jak w ramach prezentu dostaję pieniądze. Przebaluję.
UsuńAch w końcu trafiłam na blog faceta!
OdpowiedzUsuńZazdroszczę posiadanie własnej pracy to duży krok do samodzielności :)