Starając się o pracę, byłem entuzjastycznie nastawiony, ponieważ
skupiłem się na teraźniejszości. Wczoraj, kiedy wracałem zmęczony do
domu ze szkolenia, przez które przeszedłem pomyślnie, zacząłem się
zastanawiać nad moimi studiami i nad tym, co będzie kiedyś. Gdy znalazłem
się w domu, zmartwiłem się, że nie będę robił w życiu tego, co kocham. W
związku z tym, że zanosiło mi się na płacz, szybko wszedłem do
łazienki. Umyłem twarz zimną wodą, wytarłem, a w mojej głowie, mimo
mojej woli, narodziła się jakaś zabawna myśl związana z moją pracą.
Dostrzegłem siebie w lustrze znów uśmiechniętego bez większego powodu. Przypomniałem sobie o moim nowym planie, ale z drobnymi
poprawkami. Zarobione pieniądze przeznaczę na lekcje rysunku, podwyższę również
wynik z matury z matematyki (znowu).
Złożyłem swoją kandydaturę na te studia, ponieważ musiałem się gdzieś zaczepić. Kompletnie mi nie odpowiada ani kierunek, ani miasto. Do tego czasu brałem pod uwagę to, że jeżeli nie przyjmą mnie tam, gdzie już od ponad roku chcę startować, to przynajmniej będę mógł zostać na tym kierunku, na który się dostałem. Już nie mam takiej ochoty.
Jutro podpisuję umowę. Jeśli będę dobrym pracownikiem, a co za tym idzie - będę dobrze zarabiał, to poważnie rozważę rezygnację z tych studiów, ale z drugiej strony nie będzie to łatwa decyzja, bo już raz to zrobiłem. Zobaczymy, co będzie. Nie chcę być uwiązanym. Jestem dobrej myśli i znów mam pewne nadzieje. Już nie mierzę tak wysoko. Mimo że odpuściłem sobie Wrocław, to nie chcę osiąść na tej nizinie. Ważne, bym był na kierunku, który mnie fascynuje.
Złożyłem swoją kandydaturę na te studia, ponieważ musiałem się gdzieś zaczepić. Kompletnie mi nie odpowiada ani kierunek, ani miasto. Do tego czasu brałem pod uwagę to, że jeżeli nie przyjmą mnie tam, gdzie już od ponad roku chcę startować, to przynajmniej będę mógł zostać na tym kierunku, na który się dostałem. Już nie mam takiej ochoty.
Jutro podpisuję umowę. Jeśli będę dobrym pracownikiem, a co za tym idzie - będę dobrze zarabiał, to poważnie rozważę rezygnację z tych studiów, ale z drugiej strony nie będzie to łatwa decyzja, bo już raz to zrobiłem. Zobaczymy, co będzie. Nie chcę być uwiązanym. Jestem dobrej myśli i znów mam pewne nadzieje. Już nie mierzę tak wysoko. Mimo że odpuściłem sobie Wrocław, to nie chcę osiąść na tej nizinie. Ważne, bym był na kierunku, który mnie fascynuje.
Moją taką minimalną złą myślą związaną z przyszłością jest właśnie to, że nie będą podobały mi się studia, które wybiorę, bo tak naprawdę nie będą moją pasją, że praca nie będzie TĄ pracą. Czytając, jednak ten post, w głowie, wciąż miałam myśl, że nie jest dla Ciebie za późno na robienie wszystkiego, co poprowadziłoby Cię do spełnienia marzeń. Ale to wiesz. Pozostaje mi życzyć powodzenia, więc powodzenia.
OdpowiedzUsuń:) Mam nadzieję, że nie jest za późno. Oby...
UsuńWszyscy mi zawsze powtarzali, że nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń :)
UsuńCóż, ja nie wiedziałam, gdzie iść, wiec padło na taki a nie inny kierunek. Miasto za to mi odpowiada. Sama boję się, że moje pasje pójdą w odstawkę, bo studia w zadnym wypadku nie gwarantują ich rozwoju (wybrałam inną branżę ...).
OdpowiedzUsuńW pewien sposób Ci zazdroszczę. Ja na razie nie mam możliwości rezygnacji, w dodatku postanowiłam dać szansę temu kierunkowi.
Powodzenia,rozwijaj swoje pasje ;).