Kiedy spoglądam wstecz, myślę, że codziennie jestem innym człowiekiem. Moje nadzieje, przemyślenia, sprawy stają się nieaktualne i tracą na wartości. To zastanawiające, że to, czemu poświęciłem trochę uwagi na rozważania, już nie jest priorytetem. Powinienem oddzielać ulotne sprawy od ważniejszych, koncentrować się tylko na tych rzeczach, którym jestem wierny i na temat których mam stanowcze poglądy. Postaram się uwieczniać tylko to, co jest dla mnie istotne, a nie przejściowe.
Przechodzę teraz podobną sytuację. Myślę o czymś nagminnie. Wydaje mi się, że jest to ważne, bo związane z moją przyszłością i moimi wyborami. Jednak stale zmieniam zdanie w tej kwestii. Nie potrafię nadać jednego kierunku całej sprawie. Wynika to chyba ze strachu, gwałtownych emocji, ale jednocześnie potrzeby zaspokojenia dość zwyczajnych rzeczy, których byłam w przeszłości pozbawiona.
OdpowiedzUsuń