Przedwczoraj czytałem swoje stare zapiski. Rozważam to wszystko do dzisiejszego dnia. Wiem jedno: nie powinienem żałować tego, co zrobiłem kiedyś.
Straciłem z nim kontakt. Nie znałem go. Zauroczyłem się nie w nim, ale we własnym wyobrażeniu na jego temat. Nie powinien być dla mnie kimś szczególnym, ale gdy myślałem o moim przyszłym życiu i bliskiej mi osobie, przed oczami miałem jego twarz. Uważam, że moje rozważania na jego temat są spowodowane tym, że go nie poznałem. Gdyby to się stało, moje wyobrażenia straciłyby na wartości, a moja dusza byłaby wolna.
Nie wiem, czy mam rację. Poszukuję wyjaśnień. Być może moje samotne życie, które do pewnego stopnia bardzo lubię, doprowadza do sytuacji, w których poznane mi twarze pojawiają się w mojej głowie. Ale tylko te niektóre. Na nowo odtwarzam osoby i spotkania, często zmieniając bieg wydarzeń.
Postaram się zostawić to wszystko za sobą. Nowe życie mi w tym pomoże.
Najgorzej, kiedy uświadamiasz sobie, że osoba, którą byłeś zauroczony wcale nie istnieje, tylko ktoś kogo sam wykreowałeś, a w Twojej głowie istnieje tylko jej wyobrażenie...
OdpowiedzUsuńPrzeszłość trzeba zostawić za sobą, tylko tak damy radę żyć tu i teraz.
OdpowiedzUsuń