Wyszedłem dzisiaj na bardzo długi spacer. Towarzyszyły mi różne myśli i album Janet. Czułem się, jakbym szedł w pewnej intencji. Zmierzałem ku jego miejscowości. Zastanawiałem się nad tym, co by się stało, gdybym go spotkał. Od czasu do czasu marzyłem, że wszystko, co zrobiłem, puścił w niepamięć; że mnie znowu lubi; że mi ufa. Nie wiem, czemu zdarzają się sytuacje, podczas których o tym myślę. Może moja samotność, którą dawno temu zaakceptowałem, jest zbyt silna?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz